Listonosz jechał za intruzem zachowując rozsądny duży dystans pomiędzy samochodami. Był przekonany że intruz jedzie do Stawigudy, gdzieś może do jakiegoś domu, firmy - tam gdzie być może zabrano ciało Jana. A nawet jeśli to nie ten intruz zabrał ciało przyjaciela to był przekonany, że intruz naprowadzi go na właściwy trop, może w miejscu do którego zmierza intruz zobaczy coś, co go naprowadzi, da mu jakąkolwiek wskazówkę potrzebną do odnalezienia ciała Jana. Listonosz skrócił dystans pomiędzy pojazdami krótko przed pierwszymi zabudowaniami Stawigudy, chciał mieć pewność że nie straci intruza z pola widzenia. Samochód terenowy intruza przemieszczał się ul. Olsztyńską, minął jedyne w centrum Stawigudy małe rondo wybudowane gdzieś dwa- trzy lata temu, po chwili minął stację benzynową i dalej jechał w kierunku Olsztynka.
- Dokąd ty kurwa jedziesz – myślał przejęty Listonosz.
Na wysokości wsi Miodówko intruz skręcił w lewo, wjechał w drogę asfaltową wiodącą przez wieś. Przez wieś jechał bardzo powoli, między innymi dlatego że na drodze był stosunkowo duży ruch, kilka samochodów zaparkowanych na jezdni blokowało płynny przejazd, ponadto na jezdni leżały obiekty infrastruktury drogowej tzw. „śpiący policjant”. Po chwili oba pojazdy minęły wieś, na jej krańcu przy wiejskiej kapliczce intruz skręcił w lewo, Listonosz po chwili również. Droga asfaltowa nagle się skończyła, dalej w las wiodła droga polna biegnącą wzdłuż niewielkiej rzeczki Pasłęka. Samochód intruza oraz Listonosza z każdą sekundą, każdą minutą wjeżdżały dalej głąb lasu, przy czym Listonosz robił to już wolniej, chcąc zwiększyć dystans pomiędzy pojazdami , po to aby nie rzucać się intruzowi w oczy.
Gdy Listonosz dojechał do mostu na rzece Pasłęka, zauważył, że samochód intruza stoi zaraz za mostem, prawdopodobnie zatrzymał się na włączonym silniku, widoczne były włączone czerwone tylne światła. Listonosz postanowił z ostrożności nie zatrzymywać się, przejechał więc most, minął samochód intruza i gdy był na jego wysokości zauważył ze samochód jest pusty – nie ma w nim kierowcy. Mimo to postanowił jechać dalej i zatrzymać się w miejscu, z którego nie będzie można go dostrzec. Po chwili wysiadł ze swojego samochodu i udał się szybkim krokiem w kierunku mostu, tutaj sytuacja nie uległa zmianie, nadal samochód stał bez kierowcy i z włączonym silnikiem. Listonosz wszedł pod most, był pewien że tylko tam mógł udac się intruz. Gdy był pod mostem jego oczom ukazał się stary wodny tunel (tunel wybudowany w latach 30-tych ubiegłego stulecia do szybkiego i kontrolowanego zrzutu wody z jeziora Pluszne do Miodówka i dalej, po to aby zalać drogę Warszawa-Olsztyn, w celach obronnych, sabotażowych etc.). Wejście do tunelu było teoretycznie zakratowane, teoretycznie, albowiem kilka szczebli metalowych zostało wyrwanych, co umożliwiało „wślizgnięcie się” do środka tunelu.
Gdy Listonosz już zamierzał przejść przez niewielki otwór usłyszał z tyłu głos:
- Kogoś szukasz cwaniaczku?
Gdy próbował się odwrócić i zobaczyć twarz pytającego poczuł potężne uderzenie w głowę, obraz stracił ostrość, pojawiła się ciemność….
………………………………………………………………………………………………………………..
Pobudka chłopczyku, pobudka… pobudka – Listonosz słyszał jak ktoś krzyczał mu nad głową, przy okazji uderzając go mocno pięścią w twarz. Listonosz zaczął odzyskiwać przytomność, otwierał oczy powoli, obraz jednak nadal pozostawał zamglony – niewyraźny.
- Masz twardy łeb kolego i jak na rzekomego listonosza jesteś bardzo dobrze zbudowany. Wiesz ile mnie kosztowało wysiłku, aby ciebie tutaj zaciągnąć nieprzytomnego. Kurwa trwało to całą wieczność, ale jak widać na załączonym obrazku - udało się.
- Gdzie ja jestem – spytał Listonosz.
- Witam w moim bunkrze. Jesteśmy dokładnie gdzieś pośrodku tunelu zalewowego w Miodówku. Wiesz to taka moja nora, tu przechowuję małe conieco, tutaj mam coś na czarną godzinę, trochę broni, trochę kasy, różne paszporty, tutaj mogę przeczekać trudny moment, no i najważniejsze - tutaj rozpytuję takich skurwieli jak ty, aby się czegoś ciekawego dowiedzieć. A ty możesz mnie obdarzyć kilkoma ciekawymi informacjami, w tym na temat historii Twojego tatuażu na przedramieniu.
Oplus_16908288
Od samego początku kolego jakoś mi nie pasowałeś, coś w tobie było nie tak. Jak ciebie zobaczyłem na parkingu przed Hotelem byłem przekonany, że ta rola listonosza to jakaś ściema, wprawdzie wówczas myślałem że jesteś ze służb a tu taka niespodzianka... No wiesz naprowadził mnie ten tatuaż, który zobaczyłem na twoim przedramieniu przypadkiem. Mianowicie gdy ciebie wciągałem do mojej bazy rozerwało tobie rękaw a pod nim woooow on w całej okazałości. To jest coś charakterystycznego, to jest znak rozpoznawczy elity bo za taką uchodzi tajna jednostka JWoo1. Jak spałeś trochę pogrzebałem w internetach, wykonałem parę telefonów do starych znajomych i mamy cię - Witaj wśród żywych Kris.
Obraz widziany przez Listonosza powoli zaczął się stabilizować. Faktycznie pomieszczenie w którym się znajdował było szaro-bure, sufit półokrągły z kilkoma lampami przemysłowymi przymocowanymi po obu stronach ściany. W powietrzu czuć było wilgoć, gdzieś po ścianach widoczne były małe strużki wody które tworzyły na podłodze większe lub mniejsze plamy.